Conker's Bad Fur Day



Co robi pijana wiewiórka na konsoli "dla dzieci". Zjada na śniadanie bez popitki większość konkurencji!

Ale od początku, gra z jednej strony obrosła legendą kultowego tytułu, ale gdy pierwszy raz się z nią zetknąłem to nie przekonała mnie do siebie, a przynajmniej nie w tak dużym stopniu jak po przejściu jej do końca. Całość zaczynamy niepozornie po upojnej pijackiej nocy w barze. Żygamy po kątach próbując powrócić do domu. Tak to nasz główny cel. A jak zakończymy grę? To warto zobaczyć, bo realizacja od strony technicznej stoi na wysokim typowym dla Rareware poziomie.

Już na etapie tworzenia gra miała sporo zawirowań, co spowodowało, że powstawała chyba przez cala 5 generacje konsol. A na pewno przez cały okres istnienia Nintendo 64. Sam pamietam zapowiedzi tej produkcji jeszcze jako słodkiej platformówki dla dzieci. Pamiętam jak dziś całkiem fajną postać w Diddy Kong Racing o imieniu Conker. Później liczne zapowiedzi bajkowej gry typowo dla dzieci. I już gra miala zostać wydana gdy plany się zmieniły i Conkera z gry dla dzieci zmieniono w grę dla dużych dzieci... dość ryzykowne posuniecie podyktowane przesytem cukierkowo bajkowych platformówek na Nintendo 64. I można by mieć obawy, że zmieniany na szybko produkt będzie kiepskiej jakości niedopracowany. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. To jedna z bardziej kultowych gier na Nintendo 64.

Gra wyszła już u schyłku życia Nintendo 64. Czy osiągnęła komercyjny sukces?. Chyba jednak słabo się sprzedała, bo obecnie jest bardzo trudno dostępna, a ceny kompletu z instrukcja i pudelkiem w dobrym stanie zaczynają się od 1000zl. No cóż, nie zwariowałem. Przeżyje bez tej jednej gry. Za tyle to kupie używanego Xboxa i składankę Rare Replay. Może kiedyś gdy już zbiorę całą kolekcję i nic innego mi nie zostanie do kupienia. W chwili obecnej ceny samego kartriga osiągają szalone ceny rzędu 800zl, a w pudełku nawet do 1200zł. Z tego też powodu zdecydowałem się zagrać w wersję na emulatorze....mam nadzieję, że kiedyś zaszaleję i kupię oryginalny kompletny egzemplarz. Niestety podobna sytuacja ma się w przypadku Kirby i Paper Mario. Tylko, że tego drugiego to mam chociaż kardrige.

Nigdy nie miałem okazji zagrać w oryginale. Grę przeszedłem na emu kilka lat temu. Obecnie wróciłem do niej i ... mam mieszane uczucia. Nie jest to gra do której bym chętnie wracał (tak jak do odkrytego niedawno Paper Mario i The Wind Waker). Może kiedyś bardziej się do niej przekonam. Nie można jednak odmówić grze wyjątkowego klimatu. Grafika, dźwięk, sterowanie postacią, kolizje obiektów, tekstury i wiele technicznych elementów stoi na wysokim poziomie. Gra należy do najwyższej półki zaliczając się do najlepszych gier okresu 5 generacji. A nie podobać się może jedynie z uwagi na odmienne gusta gracza. Zaś do wykonania nijak nie można się przyczepić.

Jak już wyżej wspomniałem gra zdobyła miano kultowej pozycji wymienianej jako jedno z wielu majstersztyków stawiana tuż obok Super Mario 64, The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Banjo-Kazooie czy Perfect Dark. Czym sobie jednak zasłużyła na tak pochlebne opinie?

Wcielamy się w postać uroczej wiewiórki, która upiła się w lokalnym pubie i ledwie trzyma się na nogach. Zataczając się i rzygając co kilka kroków Conker usiłuje powrócić do domu, do upragnionego łóżka. Na swej drodze spotka wiele bardzo barwnych postaci takie jak ponętna i kusząca swymi walorami królowa słoneczników. Do tego dochodzą rozbudowane dialogi i barwne postacie. Autorzy nie przebierali w dowcipach i znalazło się tutaj sporo mało wybrednych i wulgarnych, aczkolwiek śmiesznych scenek i gagów. Conker's Bad Fur Day łączy w sobie grafikę typową dla Banjo-Kazooie, brutalność jak w Turok 2 i rozbudowanie godne gry The Legend of Zelda. W grze wpleciono wiele odniesień i aluzji do filmowych scen. I tak mamy nawiązania do Men in Black oraz Matrixa. Conker to po części platformówka a po części przygodówka. Chyba jeszcze bardziej jest przygodówką niż Banjo-Tooie. Poziomy są wykonane kapitalnie. Z rozmachem i bardzo pomysłowe. Bogate w szczegóły i dopracowane levele.

Multiplayer to oddzielna kwestia. Tutaj autorzy wprost zaszaleli i poszli na całość. Bogactwo trybów rozgrywki jest niespotykane w innych produkcjach.


Sama gra jest można rzec szczytowym osiągnięciem firmy Rareware. I niestety ostatnim ich wielkim tytułem.

@ Valoo

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Banjo Kazooie

Donkey Kong 64

Rocket: Robot on Wheels